Mimo że już jestem wolnym człowiekiem, to nadal zwracam się do mojej byłej Właścicielki per "Pani". Ta relacja już się nigdy nie zmieni, bo po prostu nie może być inaczej. Zostałem w końcu już naznaczony.
W kościele katolickim istnieje pojęcie apostazji - apostata jest jakby "wypisany" z kościoła, nie uczęszcza na msze, nie bierze udziału w życiu wspólnoty. Ale oficjalne zapisy wciąż go traktują jako chrześcijanina, gdyż został ochrzczony, a to w świetle wierzących coś niemożliwego do usunięcia.
Ja też swój chrzest przyjąłem ze strony Pani - spożywałem jej mocz. Nie jest to może równie wzniosły obrządek, ale faktem jest, że jeżeli się piło urynę drugiej osoby, to nie można już mówić o równości między nimi. Relacja jest więc ustalona po wsze czasy;)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz