Chwilami moje uwielbienie skierowane w stronę Bogini jest tak duże, że myślę nad tym, co jeszcze mógłbym jej dać. I jakoś ostatnio się zastanowiłem czy oddałbym Jej jakiś swój narząd. Nie żeby Pani potrzebowała go czy coś! Nie mówię też o sercu, bo je moja Pani już posiada. Nie mówię o ogonie, bo to jest dla Niej bezużyteczne. Mam na myśli coś w stylu nerki lub wątroby - gdyby, nie daj Boże, była kiedyś taka potrzeba. I myślę, że bym to zrobił. Nawet na logikę taka osoba jak moja Pani zasługuje na coś takiego!
Ostatnio pisałem o egipskich pochówkach...Jesień źle mi widać działa na myśli;)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz