Dzisiaj kontynuowałem ulepszanie sprawdzonej receptury treningu - czyli najpierw się rozciągałem, potem masturbowałem, a później starałem się schwytać własny ogon, jak to psy często mają w zwyczaju. A przy masturbacji fantazjowałem...Naturalnie, o Pani.
Tęsknota za posiadaniem Partnerki wciąż we mnie pozostała i raczej nie odejdzie. Dziś fantazjowałem sobie, jakby wyglądała wersja życia, gdzie moja Połowica także jest niewolnicą mojej Pani. Tyle ciekawych scenariuszy może tu być...
- Żylibyśmy razem w jednym malutkim pokoju, w dodatku bardzo skromnie urządzonym. Być może w piwnicy albo na stryszku.
- Pani naturalnie jest najpiękniejszą Kobietą w domostwie, więc moja Kobieta miałaby zamiar chodzić w makijażu czy nosić biżuterię...Zresztą, jako niewolnicy Państwa, zapewne byśmy i tak byli skromniej ubrani niż reszta domowników.
- Pierścionek zaręczynowy byłby po chwili przekazany naszej Właścicielce, np. jako biżuteria na palec u Nogi.
- To samo byłoby pewnie z obrączkami, chociaż byłoby ciężko nosić - być może Pan Młody dawałby Pannie Młodej łańcuszek, ona jemu wisiorek, a razem stworzyłyby naszyjnik, podarowywany Pani.
- Pani by także prowadziła całą ceremonię, bo przysięga nie byłaby składana przed Bogiem, tylko przed Boginią
- Nazwisko po ślubie moglibyśmy wspólnie zmienić, na takie podyktowane przez Panią
- Oboje byśmy oczywiście żyli w cnocie, a Państwo mogliby z nas korzystać jak tylko chcieli. Zapewne zwykle musielibyśmy się wsłuchiwać w odgłosy Ich rozkoszy, ale kto wie, czy Pani, by nie chciała pokazać Swojej władzy, np. każąc mojej Żonie zrobić loda mężowi, gdy ja będę patrzeć.
- Bylibyśmy też oczywiście permanentnie oznakowani.
I wiele, wiele innych fantazji, które raczej fantazjami powinny pozostać. Wszystko brzmi fajnie, gdy nie trzeba tym żyć:)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz