Martwiłem się, czy Pani nie poczyta Sobie mojego wczorajszego wyznania jako obrazy. Wiem, że chciałaby, by niewolnik się kompletnie zatracił w służbie i nie widział żadnego świata poza nią. Bardzo dobrze rozumiem atrakcyjność takiej kompletnej i absolutnej władzy nad drugą istotą ludzką. Rozumiem - bo i mnie to podnieca. W moich fantazjach często byłem pozbawiany permanentnie wszelki praw, przypisywany dożywotnio jednej Kobiecie, której musiałem służyć bez żadnej możliwości odmowy. Jest to niesamowicie podniecająca perspektywa, zwłaszcza jeżeli Kobieta jest odpowiednia. A moja Pani w końcu taka jest.
Niestety, trzeba oddzielać życie od fantazji. Popęd seksualny był już zgubą niejednego faceta, a ja zawsze byłem dumny z tego, że jestem w stanie zawsze czynić, to co podpowiada mój "główny" mózg. Chcę się rozwijać zawodowo; chcę zaznawać drobnych przyjemności życia; chcę mieć rodzinę. Moja Pani już ma ustatkowaną pozycję w życiu, ja swoją przygodę dopiero zaczynam. Wygląda na to, że moje plany kolidują z perspektywą dłuższej służby. A jeszcze jest za wcześnie na kompletne resetowanie wszystkiego co mam.
Wszystko wskazuje na to, że moja Pani rozumie te moje wątpliwości. Podkreśliłem wczoraj, że to Ona ma tutaj moc decyzyjną i na pewno niczego nie będę próbować bez Jej zgody. W tej chwili mam Kobietę, która zarządza moim życiem - i chociaż nie jestem w stanie oddać Jej wszystkiego, to myślę, że daję naprawdę sporo. Zastanawiam się czy kiedyś mógłbym oddać Jej wszystko - na przykład poprzez połączenie mojego marzenia o związku i Jej pragnienia o zarządzaniu mną 24/7 w świecie realnym. O tym jakby takie kuriozalne połączenie miałoby wyglądać opiszę w następnej notce.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz