I stało się, nasi wyszli z grupy. W dodatku w całkiem niezłym stylu. Wszystko wskazuje na to, że jeszcze pograją.
Dzisiaj miałem bardzo przyjemny dzień, bo dla odmiany nie wkurzyłem niczym mojej Pani i mogłem nie tylko oglądać mecz, ale też żłopać piwo oraz żreć chipsy! No po prostu życie jak w bajce, chyba mi tylko nagich kurtyzan serwujących pizzę tu brakowało.
Co najlepsze - moja Właścicielka już mi zasugerowała, że będę żłopać też piwo w trakcie kolejnego meczu biało-czerwonych. Co oznacza, że im lepiej im pójdzie, tym więcej będę mieć luzów (zakładając, że tego nie schrzanię). To jest dopiero motywacja do trzymania kciuków!
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz