Ostatnio rozmawiałem z Panią na temat poniższego artykułu:
http://www.pudelek.pl/artykul/94031/matka-utrzymanka_chwali_sie_ze_zarobila_ponad_milion_dolarow_chce_zeby_corki_poszly_w_jej_slady_zdjecia/
Cóż, współczuję dzieciom, nie zostaną wychowane na dobre osoby. Ale zacząłem się później zastanawiać czy to co robi ta laska jest teoretycznie takie złe.
Z jednej strony mówi się, że żadna praca nie hańbi. Z drugiej - jednym z największych obraz dla Kobiety jest nazwanie jej "dziwką", "prostytutką", "ladacznicą". Wydaje mi się to zaszłością patriarchatu - bo niby z jakiej racji od Kobiet cały czas wymaga się ascezy? Jeżeli na faceta uprawiającego seks z 10 partnerkami na miesiąc nikt nie rzuci złego spojrzenia, to czemu Kobiety miałyby być pod tym względem gorsze? Przecież też lubią uprawiać seks.
No dobra, ale jeszcze jest motyw płacenia za te chwile intymności. Czy praca prostytutki jest faktycznie taka hańbiąca? Płacimy masażystom i fizjoterapeutom za dotykanie nas; proktolodzy i ginekolodzy codziennie grzebią w naszych intymnych rejonach; sprzątaczki czyszczą po nas toalety...I jest pełno etatów, gdzie wytrzymujemy codzienne poniżenie, by przypadkiem nie wyrzucono nas z roboty. Jeżeli jakaś Kobieta chce zarabiać na uprawianiu seksu, to nie widzę w tym nic złego. W przypadku laski z artykułu, to nawet nie musiała korzystać z wielu partnerów i zapewne prowadziła luksusowy tryb życia małym kosztem. Osobiście bym nie przeprowadzał na sobie operacji plastycznych, by być lepszym w swojej robocie...ale, co kto lubi.
Tak więc gościówa się ustawiła w życiu i zarabia więcej niż większość ludzi - w dzisiejszych czasach to niemalże wyznacznik sukcesu. Oczywiście sposób w jaki wychowuje dzieci jest szokujący i mi osobiście się nie podoba, ale zapewne i tak będą żyć w dobrych warunkach. A że wyrosną na ludzi, których nie będę szanował - cóż, nie one jedyne.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz