Ech, mam ostatnio wrażenie, że moja służba to ciągłe pasmo porażek i przeprosin. Częściej denerwuję Panią niż sprawiam Jej radość. Zaczynam wpadać w jakiś kryzys...
Co tu dużo mówić, dziś był właśnie taki dzień. W rezultacie cały wieczór spędziłem przed e-bookami i kartkami, prowadząc przeróżne wyliczenia, bo zadanie dla Pani tym razem przyjęło postać mniej więcej matematyczną. Oczywiście meczu z Niemcami nie widziałem, ale tak to bywa jak się nie umie zadowalać swojej Władczyni. Po prostu nie zasługuję na rozrywki i tyle...
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz