Na szczęście jeszcze tak nie przeskrobałem, żeby sobie zasłużyć na rzecz wspomnianą w tytule. W sumie nawet nie wiem, czy Panią by to kręciło - ale wiem za to, że jest to fantazja wielu uległych. Zapewne jedna z tych, które o wiele lepiej wyglądają w wyobraźni niż w rzeczywistości.
Kontrola orgazmów to podstawa związków Femdom i często szanse na spust dla faceta są bardzo ograniczone. W moim przypadku wychodzi średnio raz na miesiąc - powiedziałbym, że dość rzadko. Ale są pary, które popychają to do limitu, czyli do absolutnego zakazu orgazmów. Czasem oznacza to, że faceta się "doi" przez prostatę, co jest potrzebne dla zdrowia - sperma wycieka, ale bez jakiejkolwiek satysfakcji. Kiedy indziej facet jedyne na co może liczyć, to mokry sen w pasie cnoty (nie wiem czy to możliwe). Niektórzy/niektóre wręcz marzą o wykastrowaniu.
To może brzmieć jak totalna fantazja, ale faktycznie istnieją pary, które w ten sposób żyją. Natknąłem się na bloga pewnej pary - Kobieta w tym związku miała jakąś bolesną przypadłość, która wykluczała penetrację. Mąż więc zaspokajał ją językiem, samemu żyjąc w cnocie. Żona miała naprawdę spore libido - kiedyś spróbowali zobaczyć czy uda się jej osiągnąć 2000 orgazmów w rok (wszystkie oczywiście z jego udziałem). Udało się.
Skłamałbym, jakbym napisał, że mnie taka wizja też nie podnieca - ale w praktyce nie chciałbym czegoś takiego przeżyć. Orgazmy są całkiem spoko, nie mógłbym się z nimi tak po prostu rozstać!
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz