Surfując po mrocznych zakątkach erotycznego internetu można odnieść wrażenie, że relacja Dominująca-uległy musi opierać się na wyzwiskach i poniżaniu. Tymczasem ja z moją Właścicielką rozmawiam całkiem normalnie. Jeżeli Pani ma dobry humor, to dyskusje trwają w najlepsze, padają żarty, jest miła atmosfera. Czuję, że mojej Władczyni mogę powiedzieć wszystko i zostanę zawsze wysłuchany; w zasadzie uważam Ją za swoją Przyjaciółkę. Ale...
No właśnie, nie powinienem raczej tak myśleć. Przede wszystkim nie mogę nigdy zapominać, że to nie jest relacja dwóch równych sobie osób. Rozmawiam z moją Panią, osobą do której należę, Boginią, która decyduje o moim losie, zarówno w skali makro jak i mikro. Obowiązuje mnie tutaj zawsze pełna kultura, szarmancja i szacunek, nie ważne czy rozmowa toczy się na temat filozofii życia czy na temat kiszonej kapusty. Przy Pani muszę się zachowywać jak najlepiej, a nie tak jak w gronie znajomych.
Trzeba uważać, bo chwilami naprawdę można się zapomnieć i palnąć gafę. A jak ja palnę gafę, to Pani mnie z kolei może palnąć w łeb. Bo kto Jej zabroni?

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz