sobota, 21 maja 2016

Dzień 237 - Kreatywne załatwianie potrzeb fizjologicznych

Dzisiaj klęczę godzinę, jak w każdy weekend. Zwykle czas ten przebiega bezproblemowo. Dzisiaj jednak dostałem takie parcie na "dwójkę", że się czułem jakby mi ktoś wpuścił do odbytnicy chomika na sterydach. Oczywiście nie mogłem wstać, bo to by było złamaniem Pani rozkazu. No to korzystając z faktu, że wyjątkowo nikogo nie było w domu udałem się na czworakach do toalety.

Ciekawostka - klęcząc na podłodze, mój tyłek znajdował się prawie na linii muszli. Mogłem pozostawać na czworakach i mocno naciskać na toaletę. No i się załatwiłem jak krowa na pastwisku, wszystko trafiło gdzie miało trafić. Co prawda musiałem jeszcze dodatkowo ją posprzątać, bo spłukiwanie nie ogarnia tak dobrze przodu sedesu, ale ogólnie był to "sukces". Potem jeszcze przejadę ją całą jakimś domestosem.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz