środa, 11 maja 2016

Dzień 227 - Szkolne metody

Ostatnio w trakcie zdawania relacji mojej Władczyni przypadkowo przekręciłem nazwę pewnej...jednostki geograficznej znajdującej się w okolicy zamieszkania Pani. Kara była prosta i wymierzona błyskawicznie - musiałem 100 razy przepisać poprawną nazwę na kartce, by należycie weszła do mojego głupiego łba.

Każda kara powinna czegoś uczyć - z reguły jest to ostre przypomnienie o zakresie swoich obowiązków połączone z silną dawką motywacji i zastrzykiem dyscypliny. Moja Pani jednak posuwa się czasem o krok dalej i kary uczą także nieco więcej, by kundel przy okazji się podkształcił. Moja Właścicielka karze mnie z potrzeby, a nie dla zabawy - jestem Jej za to wdzięczny, bo przecież nikt by Jej nie zabronił robić inaczej. I tak się cieszę, że skończyło się jedynie na przepisywaniu nazwy, a nie na wypracowaniu dotyczącym historii danego rejonu!

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz