sobota, 30 kwietnia 2016

Dzień 216 - O chlebie i wodzie

Dzisiejszy dzień uświadomił mi jak bardzo kocham żreć. W zasadzie każdy posiłek to dla mnie małe święto, bo przecież najpierw muszę dostać zezwolenie od Pani - co prawda w 99,9% przypadków je dostaję, ale nigdy nie mogę wiedzieć kiedy to nastąpi. Teraz pytać się o zgodę nie muszę, ale jedyne co mogę żreć to suchy chleb. A do żłopania mam wodę z miski stojącej na podłodze. Chleb dobrze zapycha żołądek, więc w brzuchu mnie jakoś nie burczy, ale czuję się jakiś taki osłabiony. Na szczęście ten stan rzeczy potrwa tylko do końca tygodnia, a potem już będę mógł wrócić do "normalnego" żarcia.

Noo, chyba, że Pani jednak przedłuży mój post...

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz