Zaczynam więc weekend pełen cierpienia i wyrzeczeń. O chlebie i wodzie będę próbował wybłagać przebaczenie u mojej Pani. Nie ma nic gorszego od cierpienia psychicznego jakie czuję, ale fizyczne pewnie się okaże godnym kompetetytorem...
Cóż, czas ubrać włosiennicę, zacząć smagać sobie plecy i powtarzać "mea culpa"...Bo sam siebie mogę tylko winić.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz