Dziś po raz pierwszy zapytałem się Pani o możliwość spuszczenia się. To pierwszy taki przypadek z mojej strony. Wcześniej zawsze czekałem aż moja Właścicielka podaruje mi orgazm, ale teraz obawiam się, że już przestaję panować nad sytuacją. Czuję, że tama pęka i o wiele bardziej wolałbym, żeby jej przerwanie odbyło się świadomie. Błagałem Panią, by mi pozwoliła na spuszczenie się bez jakiejkolwiek stymulacji fizycznej (sądzę, że na tym etapie dam spokojnie radę), ale zrobiłem to zbyt późno i Królowej już nie było.
Czy fakt zapytania się o orgazm coś zmienia? Chyba nie, bo wciąż orgazm zależy całkowicie od nastroju mojej Pani. Tyle tylko, że musiałem schować moją psią dumę do kieszeni i zacząć błagać o pozwolenie. Być może to i lepiej? Moja Właścicielka stoi wysoko nade mną i nie mnie zgadywać jakimi torami toczą się Jej Myśli, ale bardzo możliwe, że doprowadzanie kundla do takiego stanu, będzie dla Niej satysfakcjonującym doświadczeniem. Czas pokaże.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz