Patrząc na niego aż się śliniłem. Powietrze wypełniał jego zapach, dziwny, nieco kwaskowaty, ale nie zniechęcający. Pochyliłem się i wziąłem go do pyska, zachłysnąłem się z wrażenia. Był większy niż myślałem, twardy i wilgotny. Spora część wystawała mi z pyska, ale dzielnie brałem go dalej i obracałem jęzorem. A potem go zacząłem gryźć. Moja Pani zażyczyła sobie w końcu bym dzisiaj żarł korniszony.
Ech, chyba widać, że ostatnio jestem mocno podkręcony, prawda?
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz