niedziela, 17 kwietnia 2016

Dzień 203 - Sens życia

Tak sobie myślałem o tym jakie to psy (te czworonożne) są szczęśliwe. Śpią, harcują, jedzą - i tyle. Żadnych zmartwień, żadnych nerwów. Psy po prostu wykminiły sposób na dobre życie.

Zawsze, gdzieś tam w moim łbie, kryło się marzenie o sławie. Napisać książkę, stworzyć serię na youtubie, zagrać w czymś, cokolwiek. Byle tylko coś po sobie zostawić. Ale dziś się zacząłem tak zastanawiać - czy to naprawdę jest komukolwiek potrzebne? Może padłem ofiarą zbiorowego prania mózgów - tak jak kościół naucza o Chrystusie tak współczesne media uczą o sławie. A przecież stworzenie wiekopomnego dzieła nie zmieni faktu, że umrę. Exegi monumentum my ass.

Może zamiast próbować sięgnąć gwiazd, powinienem spuścić nos do ziemi i zająć się tylko i wyłącznie zadowalaniem mojej Pani? Może wtedy też osiągnę to pieskie zadowolenie z życia?

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz