piątek, 15 kwietnia 2016

Dzień 201 - Pas do pończoch

Ostatnio nieco podpadłem mojej Pani i za karę musiałem wcielić się raz jeszcze w postać suki. Przypomniało mi to o frustracjach jakich doznaje, gdy chodzi o zapinanie pończoch. Taki pas to raczej stały element erotycznego ubioru - na dodatek należał kiedyś do mojej Właścicielki, co dodaje mu wartości. Co nie zmienia faktu, że ubieranie go, to istna bolączka.



Pas ma 4 rzemyki - dwa z przodu i dwa z tyłu. Idea jest prosta - zakładam z szacunkiem pas, biorę rzemyki, przypinam je do pończoch. Niestety, na końcach tych rzemyków nie znajdują się żabki jak do firanek, tylko mechanizm daleko bardziej zaawansowany.




Zaczep składa się z gumowego, elastycznego bolca i sztywnej, metalowej ramki. "Zamknięcie" zaczepu oznacza, że bolec został wepchnięty w szersze miejsce ramki, a następnie przesunięty ku jej węższemu końcowi. Przy czym pomiędzy bolcem a ramką powinien się znajdować kawałek materiału.

Niby proste, ale jeżeli chodzi o zapinanie się z tyłu, to jest to istny horror. Nie wiem, może źle ustawiam łapy, ale zawsze zabawa z zapięciem trwa u mnie kilka minut, bo gumowe kółeczko zawsze się wysunie z ramki. Na razie jeszcze żadnego genialnego sposobu na to nie znalazłem, ale postanowiłem się podzielić swoją frustracją. No i może ktoś - tak jak ja - także musiał długo googlować zanim zrozumiał jak te zaczepy w ogóle działają...


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz