czwartek, 31 marca 2016

Dzień 186 - Powrót cebuli

Nienawistne warzywo powróciło - tym razem w ramach kary za to, że nie zakupiłem produktów na kolację i w rezultacie nie zastosowałem się do menu. Nie było litości - gdy za pierwszym razem nie wytrzymałem i zostawiłem większość cebuli, to za drugim razem musiałem zeżreć całą.

Męczarnia była ogromna, pomimo, że cebula była średnio-mała. Pieczenie powodowało, że chwilami mnie aż cofało a w oczach pojawiły się łzy - nie od jakichś wyziewów cebulowych, ale właśnie od podrażnienia gardła.Żarcie zajęło mi jakiś kwadrans, ale ostatecznie dałem radę. Potem cały jęzor mnie bolał jakbym się oparzył czymś gorącym - nie wiedziałem, że to możliwe, ale najwyraźniej od żarcia ostrych rzeczy można doznać takich przykrości.

Cebula póki co została zażegnana, a ja się modlę, by jej już więcej nie napotkać na swojej drodze.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz