środa, 30 marca 2016

Dzień 185 - Self-sucking

Trenuję już parę miesięcy sztukę wyginania się i póki co rezultaty treningów są bardzo nierównomierne. Ciężko jest zostać self-suckerem, nawet stosując najprostsze techniki. O pozycjach hinduskich fakirów, jak ta poniżej, nawet nie marzę (wideo).


Szukałem ostatnio rad jak najlepiej to trenować i poza tym co już wiem, niewiele się dowiedziałem. Ale gdyby ktoś był zainteresowany taką ekstremalną metodą masturbacji, to mam kilka porad:

- Treningi zawsze powinny się odbywać wieczorem. Z rana kręgosłup jest o wiele bardziej sztywny i przy zginaniu ma się wrażenie, że w kręgach tkwią żelazne drągi,

- Najlepiej ćwiczyć na czczo. Choćby dlatego, że pusty brzuch mniej będzie wchodził w drogę. Wypróżnienie się także może pomóc.

- Obowiązują zasady typowe dla ćwiczeń: dobrze jest się wcześniej rozgrzać i pić dużo płynów, by mięśnie były nawodnione.

- Im dłuższy penis, tym jest łatwiej. Im mniejszy brzuch, tym jest łatwiej. Im więcej się ćwiczy elastyczność kręgosłupa, tym jest łatwiej.

- Najprostszą metodą jest siad na jakiejś powierzchni (najlepiej na brzegu krzesła, łóżka) i schylanie się w kierunku wiadomego organu.

- Należy zmieniać pozycje i zwracać uwagę na ból. Nadmierna ekscytacja może się skończyć urazami kręgosłupa.

Niby proste...

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz