Trenuję już parę miesięcy sztukę wyginania się i póki co rezultaty treningów są bardzo nierównomierne. Ciężko jest zostać self-suckerem, nawet stosując najprostsze techniki. O pozycjach hinduskich fakirów, jak ta poniżej, nawet nie marzę (wideo).
Szukałem ostatnio rad jak najlepiej to trenować i poza tym co już wiem, niewiele się dowiedziałem. Ale gdyby ktoś był zainteresowany taką ekstremalną metodą masturbacji, to mam kilka porad:
- Treningi zawsze powinny się odbywać wieczorem. Z rana kręgosłup jest o wiele bardziej sztywny i przy zginaniu ma się wrażenie, że w kręgach tkwią żelazne drągi,
- Najlepiej ćwiczyć na czczo. Choćby dlatego, że pusty brzuch mniej będzie wchodził w drogę. Wypróżnienie się także może pomóc.
- Obowiązują zasady typowe dla ćwiczeń: dobrze jest się wcześniej rozgrzać i pić dużo płynów, by mięśnie były nawodnione.
- Im dłuższy penis, tym jest łatwiej. Im mniejszy brzuch, tym jest łatwiej. Im więcej się ćwiczy elastyczność kręgosłupa, tym jest łatwiej.
- Najprostszą metodą jest siad na jakiejś powierzchni (najlepiej na brzegu krzesła, łóżka) i schylanie się w kierunku wiadomego organu.
- Należy zmieniać pozycje i zwracać uwagę na ból. Nadmierna ekscytacja może się skończyć urazami kręgosłupa.
Niby proste...

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz