Natknąłem się w sieci na ciekawe infografiki dotyczące spankingu. Ja sam od jakichś 20 lat nie byłem łojony w tyłek, a w sposób erotyczny nie byłem łojony nigdy (przynajmniej mam taką nadzieję). U poprzedniej właścicielki czasem próbowałem autospankingu, ale to kompletnie mijało się z celem. Baty też się mijały często z celem, bo ciężko było wycelować.
Jak widać jedyne na co trzeba uważać to to, by uderzenia spadały od "przedziałka" w dół - uderzenie wyżej mogą doprowadzić do uszkodzeń nerek. Dlatego zalecana jest precyzja - im większe doświadczenie, tym na większą odległość od pośladków uległego można sobie pozwolić.
Im mocniej się wypinamy tym bardziej boli. Obrazki za duże nie są, ale chyba widać, że najbardziej bolesną pozycją jest ta "na niemowlaka" - mięśnie są najbardziej napięte. A jak jeszcze się trafi w jakieś wystające znad pośladków jąderko...Ała!
Różne narzędzia - różny poziom bólu i różne ślady, W tej miłej, czytelnej tabelce zostało wszystko przedstawione.
Dobry spanking jest zakończony, gdy uległy już nie ma siły na wiercenie się, a jedynie już tylko płacze i błaga o litość. Oczywiście nawet jak zasłużył, to dobrze będzie zadbać o dobre samopoczucie podopiecznego przez zapewnienie pierwszej pomocy. Także tej psychicznej.
Oryginalne grafiki można znaleźć TUTAJ




Brak komentarzy:
Prześlij komentarz