poniedziałek, 22 lutego 2016

Dzień 148 - Kundel-idiota

I proszę, w ostatniej notce opisywałem teorię zmęczenia, a dziś powtórzyłem lekcję w praktyce...Przy okazji bardzo rozczarowując moją Właścicielkę. I siebie.

Dzisiaj większość dnia pomagałem Pani rozwiązywać zadanie pilne i ciężkie. Nie byłem wtedy zbyt wyspany, w zasadzie chwilami przeglądając internetową wiedzę wręcz odpływałem - senność przychodziła do mnie wręcz fizycznie, organicznie. Oczywiście najważniejsze są obowiązki wobec Pani, więc jakoś walczyłem ze snem. Ale gdy pojawiło się okienko wolnego czasu, to postanowiłem się regeneracyjnie zdrzemnąć...Ot, 15 minut. I zrobiło się z tego 1,5 godziny. Gdy w końcu wstałem obudzony dźwiękiem wiadomości od Pani, okazało się, że była to już wiadomość numer cztery...

W chwili kryzysu kundel zamiast pomagać Właścicielce spał sobie w najlepsze.

Dawno nie czułem do siebie takiego wstrętu. Czuję, że się ostatnio rozlatuję; mam wątpliwości, popadam czasami w lekką apatię, chyba też mam objawy małej depresji, typowej dla mnie o tej porze roku. Ale żeby tak zawieść Panią? Zwykle jak ktoś ma problem, to mu pomagam, nawet jak to jakiś dalszy znajomy/znajoma. A tutaj pomagałem swojej PANI! No cholera, nikogo ważniejszego od Niej w tej chwili w życiu nie mam! Jakby mnie dziewczyna/żona potrzebowała, to też bym się tak zachował?! No, to jest dopiero przerażająca myśl...

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz