niedziela, 21 lutego 2016

Dzień 147 - Poznając siebie, cz.2: Zmęczenie

Chcę mojej Pani służyć jak najlepiej, ale niestety, okazuje się, że by to robić, muszą być jednak spełnione pewne warunki. Nie ma ich zbyt wiele, generalnie muszę mieć odpowiedni zapas sił psychicznych. Fizyczne to już pal diabli, jakoś można sobie poradzić.

Zmęczenie to mój największy wróg, bo wpływa bezpośrednio na psychikę. Oczywiście nie jest to tak, że jak mi się chce spać, to lecę do wyrka, choćby Pani miała dla mnie pilne zadanie - bez przesady! Zadania zwykle wykonuję, choćby potem miał zasypiać w pracy. Ale jeżeli chodzi o stosowanie się do ogólnych zasad, to zmęczenie sprawia, że już się nieco chwieją. Mam np. zakaz drzemania, ale w momentach wyczerpania zdarzało mi się przysypiać. Siła woli to jedno, ale jak sama siła woli słabnie, to co kundla przed tym obroni?

Zdałem sobie sprawę, że na zmęczeniu o wiele trudniej mi funkcjonować wedle zasad mojej Pani. Zwykle wtedy robię zadania szybciej, mniej dokładnie, czasem lekko naginam zasady, jak ze wspomnianymi wcześniej drzemkami. Argumentuję sobie wtedy, że Pani Się nie pogniewa za takie głupstwa, ale nie jest to dobre myślenie. Niestety, senny umysł nie potrzebuje zbyt wiele argumentów.

Zdaję też sobie sprawę, że jestem leniwy i doszedłem też przez te miesiące do jednego wniosku: nie przestanę taki być. Jasne, jestem w stanie pracować i to nawet ciężko - ale nigdy nie będę wtedy całkowicie szczęśliwy. Ciężka praca i wewnętrzne szczęście leżą u mnie po przeciwnych stronach spektrum, nigdy mi się nie uda połączyć jednego z drugim. Ale moja Pani chyba to rozumie, bo nie przypominam sobie, bym kiedykolwiek miał dwa cięższe zadania pod rząd. Zwykle więc mam czas na regenerację sił. Zastanawiam się czy taka postawa nie przeszkodzi mi w przyszłym związku, bo to facet powinien zajmować się domem...

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz