Jakiś czas temu dostałem od mojej Pani zadanie dość nietypowe. Niby nietrudne, ale jednak...wywołało u mnie pewien bunt. Zbyt daleko odchodziło od granic mojego komfortu - w zasadzie to już wchodzi raczej w barierę moich limitów.
Bunt na szczęście był tylko wewnętrzny, ale zadanie bardzo niefortunnie się nałożyło na rozterki wspomniane w poprzedniej notce. Nie czuję się z tym dobrze, co jest zupełnie nowym uczuciem w mojej służbie. Czuję się jakiś taki smutny, rozgoryczony, lekko skłonny do płaczu nawet.
Być może noc przyniesie ulgę. Na pewno przyniesie ją wykonanie zadania, bo tak, po nieśmiałych protestach zdecydowałem się, że zadanie wykonam.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz