No i jutro te Walentynki. Chyba pierwszy raz w życiu będę je jakoś poważniej obchodzić, dziwne uczucie. W sumie to nigdy nie miałem nic przeciwko świętu jako takiemu - idea jest całkiem ładna. Problem w tym, że święto to ustępuje komercjalizacji tylko Bożemu Narodzeniu. A tego już nie znoszę. Podobnie jak masy różowych serduszek, hehe.
Prezenty dla mojej Pani będę znosić przez cały dzień. Pierwszy planuję wykonać z rana, ale nie mam zupełnie pojęcia co z tego powstanie. Oby coś dobrego!
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz