No proszę, wpis numer 100. W sumie liczba jak każda inna, ale jakoś tak ładnie wygląda. Już sto dni z rzędu dokonuję codziennych wpisów - jak na mnie to rekordowa systematyczność. Jasne, często te posty pojawiają się już po północy, więc kalendarzowo nie mam tutaj spójności - ale po co wnikać w szczegóły.
Blog stał się jednym ze stałych elementów mojej służby. Obojętnie czy jestem chory, czy na wyjeździe, czy jest święto, czy jestem zmęczony - jakiś wpis zawsze się pojawia. Jest to pewien symbol mojej więzi z Właścicielką; codzienny rytuał, który zawsze wykonuję. Czasami może sytuacja i wena nie pozwalają na to, by treści były pierwszorzędne i odkrywcze, ale gorsze dni się zdarzają. Nigdy jednak nie jest tak źle, bym nie napisał tutaj czegoś.
Mam nadzieję, że kolejne sto wpisów także odbędzie się bez przerw!
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz