Z poruszaniem tematu dominacji finansowej na blogu ociągałem się już długo. Wiedziałem, że muszę się rozpisać, bo wiele osób ma bardzo błędne skojarzenia z tym tematem. Chociaż trzeba przyznać, że niezupełnie bezpodstawne.
Zacznijmy od jednego: "dominacja finansowa" (Findom) a "dominacja za pieniądze" to dwie różne sprawy. W pierwszej wersji kontrola finansów jest dla Dominy dodatkowym środkiem tresury- niekoniecznie musi się to wiązać z wydawaniem wszystkiego na jej osobę, ale także z ograniczaniem zbędnych wydatków lub kupowaniu określonych rzeczy. Finanse to ważna sfera życia i oddanie kontroli nad nimi może czynić dominację pełniejszą - o ile oczywiście się ufa tej osobie.
Natomiast druga wersja to najczęściej zwykłe płacenie za usługę. Dajesz 200 zł, kupuje sobie za to "dominę" na godzinę, ona Cię tam poponiża, powyzywa, pobije, cokolwiek chcesz,a potem jesteś wolny. Niestety, bardzo łatwo napotkać na tego rodzaju ogłoszenia i strasznie wypaczają sens Findomu.
Różnice potrafią być bardzo subtelne, zwłaszcza że istnieją prawdziwe artystki w tym fachu, które nie zniżają się do zaspokajania uległych. Te najlepsze nawet nie muszą się obnażać, wystarczy ich uśmiech lub słowo. Przyznają się do swojej chciwości, nie kryją, że faceci to dla nich jedynie świnki-skarbonki. Co najlepsze - to działa. Faceci dają im się rabować ile tylko Kobieta zechce, podarki typu komputer, iPhone czy nawet samochód nie należą do rzadkości.
Nic więc dziwnego, że pieniądze w takiej relacji są tematem dość drażliwym - granice są tu naprawdę płynne i wszystko raczej zależy od tego jak obie strony na to patrzą. W służbie mojej Pani pojawia się aspekt finansowy, ale jednak nie czuję się wykorzystywany - traktuję pieniądze jako możliwość sprawiania przyjemności Kobiecie, którą uwielbiam. Z tym chyba każdy facet może się utożsamić. A jak to dokładnie wygląda opiszę niebawem.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz