środa, 25 listopada 2015

Dzień 059 - Pierwsza Domina

Kontynuuję temat początków swoich przygód z dominacją. Panią A. poznałem także na bdsm.pl - to ona napisała do mnie pierwsza. Do treści tej wiadomości nie mam teraz dostępu, ale mnie urzekła swoim profesjonalizmem. Owszem, stylistycznie nie było to perfekcyjne, ale było widać, że napisała to Kobieta inteligentna i mająca doświadczenie z tresurą, chociaż młodsza ode mnie. Nie czekając dłużej oddaliłem się od "doładominy" (poprzedni wpis) i rozpocząłem służbę u A.

Służba trwała pół roku, bo później moja była właścicielka już nie miała dla mnie czasu. Tresura odbywała się przez gg, z codziennym kontaktem - chociaż rozmowy długie nigdy nie były. Do moich obowiązków należało poranne meldowanie się (wraz z nagim zdjęciem) oraz wysyłanie historii przeglądanych stron pod koniec dnia. Do tego dochodził zakaz przeklinania oraz dotykania ogona. O dziwo - ten pierwszy był dla mnie o wiele cięższy, bo nawet za słowo "kurczę" dostawałem minusa. Pod koniec dnia musiałem raportować wszystkie przekleństwa, za co dostawałem odpowiednią liczbę minusów. Po uzbieraniu pięciu - dostawałem karę. Niezłą nerwówkę przez to miałem! Co do zakazu orgazmów, to w zasadzie nie było tak źle - A. pozwalała mi na orgazm prawie zawsze gdy się zapytałem, z reguły tak ze 2 na tydzień.

Patrząc wstecz to moja służba była naprawdę prosta - zadania do ciężkich nie należały, a kontrola mojego życia nie była zbyt surowa. Najczęściej musiałem się uderzać kablem/łyżką po zadzie lub gwałcić się analnie (to właśnie dzięki A. nabyłem zestaw zabawek odbytniczych). Dość często pisałem też opowiadania lub wyszukiwałem filmiki erotyczne o określonej tematyce. I często też zasługiwałem na kary. Zazwyczaj to było klęczenie w rogu z łapami na łbie, przepisywanie zdań lub dłuższy zakaz orgazmu (nawet do 3 tygodni!). Teraz taki okres wydaje mi się śmiesznie krótki, ale mam wrażenie, że wtedy było ciężej go znosić. Przy takim nadmiarze wolnego czasu często wchodziłem na strony pornograficzne, co sprawiało, że się nieźle nakręcałem.


A. wspominam miło, poznałem przy niej wiele nowych rzeczy i na pewno pozostanie w mojej pamięci jako pierwsza "prawdziwa" Domina. Oczywiście moja obecna Pani przebija ją pod każdym względem, ale to nie oznacza, że A. była zła - miała po prostu inny styl i na pewno mniej doświadczenia od mojej Właścicielki. Moja Pani jest w zasadzie perfekcyjna, więc to żaden wstyd wypaść przy Niej gorzej! W następnym wpisie opiszę dokładniej jak wyglądał początek mojej tresury u najwspanialszej Kobiety na świecie.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz