środa, 25 listopada 2015

Dzien 058 - Pierwsze przygody z dominacją

Z lektury bloga można zauważyć, że wielbię moją Właścicielkę niesamowicie mocno. Nie ma się czemu dziwić - jest to po prostu wspaniała Kobieta o niespotykanym połączeniu wrażliwości z surowością, dobroci z dyscypliną. Wielbić taką osobę to dla uległego wręcz obowiązek! Ale nie zawsze było mi tak dobrze, dlatego w ramach małej retrospekcji chciałbym opisać swoje pierwsze przygody z dominacją. Dużo ich nie jest, ale może pokażą jak ciężko natrafić na kogoś wartościowego w internecie.

Jak wiadomo pierwszy raz rzadko kiedy jest satysfakcjonujący. W moim przypadku został po nim jedynie wstyd i wstręt do samego siebie. Swojego czasu szukałem na bdsm.pl jakiejś odpowiedniej Kobiety, której mógłbym służyć. Miałem już wtedy wiele lat solidnej teorii na swoim koncie i oczekiwania miałem dość spore. Natrafiłem na anons, który był wyjątkowo głupi i infantylny, na dodatek pisany bez przecinków czy dużych liter. Słowem - koszmar. W życiu bym sam na niego nie odpisał, ale traf chciał, że to one (bo ponoć były dwie) odezwały się do mnie. Cóż, nie miałem doświadczenia, poszukiwania nie szły, więc nawet taki anons był w jakiś sposób fascynujący. Inteligencja tych "domin" pozostawiała wiele do życzenia - no ale myślałem, że służenie głupszym Kobietom nauczy mnie pokory. Oj, jeżeli mnie to doświadczenie czegoś nauczyło, to na pewno nie pokory.

Styl dominacji tej pani (z małej) opisałbym jako "bankomat z wyzwiskami". Poza SMS-ami zachowałem jeszcze kilka rozmów na gg, a każda mniej więcej zaczynała się tak samo:


hej szmatoooooooooooooo
kurwa


Potem była jakaś szybka gadka-szmatka o niczym, pisana podobnym stylem, aż w końcu dochodziliśmy do kulminacyjnego punktu konwersacji:

zasilisz szmato jeszcze raz piesku
na rozkaz
tak


Wstyd się przyznać, ale...zasilałem, bo starałem się wypaść jak najlepiej. Dużo tego nie było, bo w służbie tej wytrwałem bardzo krótko. W sumie na te doładowania wydałem ze 150 zł, ale nauczka była z tego bezcenna. W zamian byłem raczony zdjęciami, zapewne fejkowymi, bo każde wyglądało jakby było robione w innym mieszkaniu. Nie wiem czy ta osoba faktycznie była 22-letnią studentką historii (jak pokazuje show "Matura to bzdura" istnieją takie tępaki) czy może jakąś nastolatką pragnąca dorobić. Wystarczy powiedzieć, że bardzo się rozczarowałem.

W chwili gdy powiadomiłem swoją "panią", że rezygnuję ze służby nagle odezwał się do mnie drugi numer na gg.

hej kundlu
chcesz mi sluzyc
szmato


Cudownym zbiegiem okoliczności, zupełnie inna "lady" odezwała się do mnie na gg (skąd miała numer?) i zaproponowała świetną dominację wirtualną za doładowania. Tym razem podziękowałem od razu...

Na szczęście w tym okresie pojawiła się w moim życiu prawdziwa Domina (tym razem z dużej litery) i ten układ już był o wiele bardziej zadowalający. Ale o tym w następnym wpisie.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz