poniedziałek, 23 listopada 2015

Dzień 057 - Najwspanialsza Pani na świecie

Dzisiaj po wyjściu z wanny postanowiłem się zważyć. Wynik był bardzo zadowalający. Przed służbą zawsze chciałem schudnąć jakieś 5 kilo, ale nigdy nie udało mi się zbliżyć do magicznej liczby 75. A teraz, proszę, spokojnie utrzymuję na stałe 74 kilogramy. Wszystko dzięki mojej Właścicielce!

Ostatnio mam jakąś dobrą passę - a może to Pani ma wyjątkowo dobry nastrój? W każdym razie wszystko się układa całkiem dobrze. Co prawda w sobotę nabroiłem i w niedzielę raz jeszcze musiałem klęczeć na grochu...Ale Pani zastosowała prawo łaski, niczym nasz obecny Prezydent - klęczałem więc tylko (lub "aż") pół godziny. O zezwoleniu na powstanie z kolan Właścicielka powiadomiła mnie esemesem, który napisała...z wanny, w której brała Sobie relaksującą kąpiel. Bardzo mnie to ujęło za serce, zupełnie się nie spodziewałem czegoś takiego. Pani w chwili odpoczynku nie zapomniała o swoim cierpiącym kundlu - po prostu brakuje mi słów, by wyrazić zachwyt nad Jej dobrocią!

Wspomnę też, że Pani mnie sprawdza z godną podziwu regularnością. Nawet jak jest zajęta, to napisze mi z góry wiadomość, że zezwala na kolację, bym nie głodował albo pomoże w podjęciu ważnego wyboru. A do tego dochodzi nadzór nad ćwiczeniami, szlifowaniem umiejętności kulinarnych i artystycznych, umożliwianie rozwoju kulturalnego...Niby moim obowiązkiem jako uległego jest zadowalanie swojej Właścielki, ale wynoszę z tego układu niesamowicie dużo. Nie wyobrażam sobie lepszej Pani!

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz