I wykrakałem, nawet nie minęła doba od orgazmu, a ja już podpadłem Pani na wielu frontach...
Zaczęło się od sposobu przechowywania żarcia, które przygotowałem tydzień wcześniej. Miałem odłożyć część na czarną godzinę, ale za długo zwlekałem i dopiero dziś się chciałem za to zabrać. Jak Pani to usłyszała, to mnie zrugała niemiłosiernie. Do dołka psychicznego związanego z niewykonaniem Jej poleceń dochodzi także jutrzejsze klęczenie na grochu oraz wypracowanie nt. wekowania, pasteryzacji itd. Ale to nie koniec.
Moim zadaniem na ten tydzień było przygotowywanie biżuterii z modeliny. Niestety, za dobrze mi to nie szło, efekty tych prac przypominały prace średnio rozgarniętego ośmiolatka. Jakoś to wyglądało, ale w żaden sposób Pani nie mogła by tego nosić. Przed godziną moja Właścicielka mi rozkazała, bym to zostawił, bo nawet do tego się nie nadaje...
Zabolało. Wpadłem teraz w taki stan apatii; czuję się ze sobą źle, najchętniej bym poszedł spać. Włączyła mi się taka mini-depresja, bo moja Właścicielka ma rację, faktycznie nie spełniam Jej wymagań. Nie czytam poleceń ze zrozumieniem, źle rozumuję, głupio postępuję, lenię się. Pani jest dla mnie dobra, czyni mnie lepszym człowiekiem, daje mi szanse...a ja z tego nie korzystam. Nie zawsze robię to świadomie oczywiście. Ale wychodzi na to, że nie potrafię zmienić swojego gnuśnego charakteru na taki, który bardziej byłby odpowiedni dla Jej potrzeb.
Martwi mnie to, bo może jednak nie jestem dobrym materiałem na kundla, mimo że zawsze lubię tak o sobie myśleć. Mam możliwość służenia naprawdę wyjątkowej Kobiecie i zwykle jestem z tego faktu dumny, ale dziś czuję się po prostu jak śmieć. Jeżeli nie jestem w stanie Jej zadowalać - a wręcz przeciwnie, przynoszę Jej tylko nerwy - to co ze mnie za uległy? I po co Pani miałaby trzymać kogoś takiego?
Nie poddaję się oczywiście. Wczoraj byłem na szczycie (i szczytowałem), dziś kamień zsunął się na sam dół i znów trzeba go zacząć wtaczać. Wracam do swoich obowiązków - najlepszym co mogę teraz zrobić, to służyć mojej Pani najlepiej jak potrafię.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz