czwartek, 12 listopada 2015

Dzień 046 - Na skraju nieba

W domu, po powrocie z pracy, moja łapa jest prawie cały czas na ogonie. Zaczynam się dodatkowo stymulować - patrząc na wspaniałe zdjęcia mojej Pani snuję przeróżne fantazje, które mnie niesamowicie nakręcają. Mój umysł chyba ma wrażenie, że niedługo wybuchnie, ale najwyraźniej podświadomość zapomina, że jeszcze nie pora na opróżnienie klejnotów. A jednak, gdy tylko mięknę, łapa sama wędruje do spodni. Nawet robiąc rzeczy neutralne na komputerze ciągle "gram" na swoim ogonie.

Jestem taki zależny od mojej Pani, dzisiaj czuję Jej władzę wyjątkowo mocno. Osiągnąłem stadium kompletnej bezsilności. Nie mogę się doczekać seksu z Jej butem, wybuchnę chyba po minucie, pomimo że wytrysk w takiej formie jest dość ciężki. Jednocześnie zdaję sobie sprawę, że Pani w każdej chwili może ten przywilej znieść i odwołać zabawę. Ma w końcu do tego prawo, należę przecież do Niej. Mam jednak nadzieję, że do tego nie dojdzie...I że to ja będę mógł dojść.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz