Mój ostatni orgazm nastąpił 13 października. W piątek minie miesiąc od mojego ostatniego wytrysku, co będzie moim życiowym rekordem (oczywiście nie licząc okresu dziecięcej niewinności). Pani powiedziała, że będę się wtedy mógł spuścić do Jej balerinki. Nie będę mógł wtedy sobie pomagać łapami - bucik będzie sobie leżał, a ja włożę w niego ogon, przycisnę do ziemi i zacznę posuwać. W zasadzie będzie wyglądało to trochę jak seks, tylko moja partnerka będzie nieco mała. I nie mogę się już doczekać, bo to jedyne wyzwolenie do jakiego mam prawo.
Zwykle mam kompletny zakaz dotykania ogona, ale w tym tygodniu Pani mi zaleciła ciągłą masturbację. Możecie sobie wyobrazić jaki jestem cały czas podniecony! Masturbacja w takiej sytuacji jest jak wysypka na ciele - niby wiesz, że drapiąc się pogarszasz sytuację, ale rany, jakie to cudowne uczucie się móc przez chwilę to zrobić! To samo następuje przy dotykaniu ogona. Teraz, w dzień wolny, w zasadzie co kilkanaście minut patrzę się na zdjęcia mojej Pani i bawię się swoim organem. I szybko przestaję, bo granica zbliża bardzo szybko.
Aktualnie mój umysł zajmują całkowicie myśli o Pani, nawet bardziej niż zazwyczaj. Można powiedzieć, że świętuję Dzień Totalnej Podległości. Byle do piątku!
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz