Zawsze mam dobre chęci i wielkie pragnienie zadowalania mojej Właścicielki. Niestety, czasem to nie wystarcza - zdarza się, że kundel wykaże się lenistwem, nieuwagą lub zwykłą głupotą. I wtedy Pani okazuje Swoją złość karząc go. Pomysłów jest dużo, ale najprostsze rozwiązania są zwykle najlepsze (czy raczej najgorsze). I tak jedną z najsroższych kar, której się naprawdę boję, jest klęczenie na grochu.
Jak wiadomo w dawnych czasach dzieci były w zasadzie uważane za niepełnosprawnych dorosłych i się je grzmociło czym popadnie. A żeby nie męczyć sobie ręki wymyślono, że każe się takiemu urwisowi uklęknąć na podłodze, uprzednio sypiąc na nią ziarenka grochu. A groch wbija się naprawdę mocno w ciało, sprawiając niesamowity ból. Nie wiem jak te dzieci to wytrzymywały, może było im trochę lżej ze względu na mniejsza masę ciała. Jak nie, to im współczuję. Bo ja, ważąc relatywnie sporo, czuję się przy tej karze jakbym klęczał na rozbitej butelce. Po paru minutach klęczenia rozpoczyna się już prawdziwa agonia.
Był okres, gdy musiałem tak w każdy dzień wolny czekać na moją Właścicielkę. Godzina spędzona na grochu do tej pory mnie przeraża. By trochę zmniejszyć ucisk na kolana przechodziłem z pozycji klęczącej do pokłonu, opierając się łokciami i głową o podłogę. Czasem wspierałem się mocniej na dłoniach. Wierzcie mi, jeżeli się trzyma kolana na podłodze to tak naprawdę nic nie pomaga. Jedynie można się bardziej zmęczyć, bo napięte mięśnie szybciej się poddają. A wśród bólu fizycznego kręci się po głowie uporczywie jedna myśl: "kiedy Pani przyjdzie i zezwoli mi wstać?". Raz Pani wstała wyjątkowo późno i klęczałem już chyba 1,5 godziny. Prawie wtedy płakałem, modliłem się do Niej, pisałem, ale Jej ciągle nie było. I to był jedyny raz kiedy nie wykonałem do końca kary zadanej przez moją Właścicielkę - z bólem duszy wstałem z grochu, by ratować resztki kolan. Groch to jedyna rzecz do tej pory, która mnie tak pokonała.
Pani chyba zauważyła, że jednak nie mam talentu masochistycznego, bo teraz groch się pojawia bardzo rzadko, a dzisiejsza kara trwała jedynie pół godziny. Wystarczająco, by mi przypomnieć co mnie czeka, za brak posłuszeństwa.

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz