Znaleźć taką wspaniałą Panią jak moja nie jest łatwo. Pomijając ogólną rzadkość występowania takich niezwykłych Kobiet trzeba je jeszcze umieć zlokalizować, a następnie spełniać odpowiednie wymagania. Nie jest to proste. Znalezienie takiej znajomości wymaga przeprawy przez całe bagno bylejakości.
W internecie można znaleźć setki ogłoszeń typu "Domina szuka niewolnika". Jest ich na pęczki. Czemu więc tak ciężko znaleźć odpowiednią osobę? A bo większość z nas zapewne nie szuka jednorazowej przygody zakończonej banknotami położonymi na hotelowym stoliku, ale czegoś bardziej trwałego. Odrzucając typowe ogłoszenia komercyjne, takie jak sesje, rozmowy czy sprzedaż używanych rzeczy, zostanie nam już dość wąski wybór. Z tego trzeba też oczywiście odrzucić ogłoszenia fejkowe, robione przez napalonych facetów albo dla żartu. Z tym już jest trudniej, trzeba się wykazywać intuicją.
Oczywiście sam anons powinien nas jakoś zafascynować - fetysz są różne, nie wszystko może nas kręcić. Często lubiłem przeglądać te ogłoszenia, często mogłem przy niektórych popuścić wodze fantazji, nawet jeżeli nikogo aktualnie nie szukałem.
Dla mnie w tym wąskim zbiorze, który pozostał po tej selekcji, liczyła się inteligencja. Przebywając na stronach typu bdsm.pl z czasem rozwinąłem w sobie fetysz na poprawną pisownię, bo duże litery czy polskie znaki w tekście były rzadkością. Jeżeli tak wygląda pierwsze nawiązanie kontaktu, to już moja opinia o rozmówczyni staje się kiepska. A jeżeli rzecz dotyczy dominacja wirtualnej, to już to w zasadzie przekreśla dalszą znajomość.
No właśnie, czemu wirtualnej? Otóż kolejnym czynnikiem, który na pewno warto sprawdzać jest lokalizacja. Ja po prostu w mojej okolicy nie miałem za wiele opcji, podobnie jak moja Pani. Dlatego też zaczęliśmy poszukiwać relacji online. I w ten sposób, prawie dokładnie 4 miesiące temu, odpisałem na anons mojej Właścicielki, który bezproblemowo przeszedł przez wszystkie moje kryteria. A jak to się skończyło - widać!
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz