środa, 4 listopada 2015

Dzień 038 - Język służby, cz.2 : Kapitalizacja

Czasami bardzo subtelne rzeczy potrafią niesamowicie potężnie oddziaływać na psychikę. Jedną z rzeczy, którą pokochałem od pierwszego kontaktu z Panią jest Jej genialna kapitalizacja liter. W języku polskim, pisząc o kimś, dużych liter używamy w zasadzie tylko dla drugiej formy osobowej - w dodatku tylko wtedy, gdy tę osobę szanujemy (np. "lubię Ciebie i Ty o tym wiesz"). Nieco rzadziej używane są w trzeciej osobie, zwykle przy pisaniu o bardzo ważnych osobach lub Bogu (np. "rozdzielił On niebo i ziemię"). Natomiast pierwsza osoba pozostaje w naszym języku zaczynana od małej litery. Ale nie w przypadku mojej Pani! Jakikolwiek zaimek osobowy, zwrotny czy dzierżawczy pisany przez moją Właścicielkę jest zaczynany od dużej litery. Czyli: "Ja", "Mój", "Sobie" itd. Taki drobny zabieg sprawia, że te słowa zawsze wyróżniają się z tekstu, ciągle przypominając kto jest najważniejszy w tym świecie.

Dla mojej Pani jest to chyba bardzo naturalny sposób pisania, bo jeszcze ani razu nie widziałem, by się pomyliła! Niesamowicie to na mnie działa, pokazuje to niesamowitą pewność siebie* i siłę woli mojej Władczyni. Taki kontrolowany egocentryzm jest bardzo seksowny.

Oczywiście zasady te obowiązują także mnie, co zresztą widać w tym tekście. Jakiekolwiek wspomnienie o mojej Właścicielce jest kapitalizowane, tym samym nadając Jej ogromne znaczenie w wypowiedzi. Ten szacunek posunął się tak daleko, że już czasem stosuję ten zabieg przy opisywaniu części Jej Ciała, np. Nóg, Stóp czy Oczu. Być może jest to pewna przesada, ale jakoś się już tak przyzwyczaiłem. Jakby nie patrzeć Jej Stopy to nie są jakiekolwiek stopy, są przecież wyjątkowe. Zresztą jak cała moja Pani!

* w tym zwrocie już np. nie piszę bezpośrednio o Pani, tylko o ogólnej cesze umysłu, dlatego z małej.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz