W tresurze uległego warto podkreślać jego miejsce na każdym kroku, by go szybko nauczyć pokory. Moja Pani robi to w sposób perfekcyjny. Po pierwsze, o ile na blogu nazywam się czasem uległym albo niewolnikiem, to jednak oficjalnie jestem kundlem. Kundlem mojej Pani. O ile moja Właścicielka mnie szanuje, to jednak taka dehumanizacja ciągle przypomina o roli jaką posiadam w Jej świecie. Władczyni od samego początku służby wbijała mi do łba odpowiednie zwroty - aktualnie moje pomyłki są naprawdę sporadyczne.
Po tylu wpisach najwyższy czas przedstawić słowniczek kundlowych pojęć. Psi termin - ludzki odpowiednik:
łeb - głowa
pysk, morda - twarz
ogon - penis
klejnoty - jądra
łapy - kończyny
żłopać - pić
żreć - jeść
Takie zwroty świetnie uczą pokory - ludzie jakby nie patrzeć bardzo zwracają uwagę na język. Kiedy kundel żre i żłopie, to ten cały proces jest jakiś taki brudny i brzydki, brzmi o wiele bardziej dziko. Natomiast moja Pani je i pije, a to już brzmi normalnie - w porównaniu ze mną wręcz dystyngowanie! Do tego dochodzi inny czynnik: te zwroty, stosowane w wypowiedziach, często brzmią trochę prostacko. Kundel więc nie ma szans próbować dorównać intelektualnie Pani we wszelkiego rodzaju dyskusjach (pomijając fakt, że Właścicielka i tak jest od kundla inteligentniejsza!).
Pani oczywiście stosuje inne chwyty mające przypominać mi o Jej wyższości, ale o tym wkrótce.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz