Chociaż ostatnio mam chyba chroniczną chandrę (nie mogłem powstrzymać chęci aliteracji), to nadszedł czas nieco ją powstrzymywać. Moja Pani ma rację - nie mogę ciągle marudzić, bo zrobi się ze mnie stary dziad. W zasadzie to już czuję się stary i gotowy na umieranie, a to nie jest dobre. Nie mam pojęcia czy w styczniu ten stan się polepszy czy pogorszy, mam jednak nadzieję na to pierwsze.
Póki co postaram się nie marudzić. U mnie słowa mówione są mocno sprzężone z myśleniem - zwykle szybciej mówię niż myślę - więc jak będę się gryźć w jęzor przy marudzeniu, to z czasem może i myśli zaczną mi lecieć innymi torami? Zobaczymy.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz