Ostatnio doskwiera mi pewna apatia w stosunku do wszystkiego. Moje życie towarzyskie płynie równie wartko co potok mydlin na chodniku, gdy sąsiad czyści samochód. Za oknem ciągle ciemno, zimno i mokro. Nawet do służby zatraciłem jakoś dryg - dalej się słucham oczywiście, ale jest to dla mnie o wiele cięższe niż kiedyś. Po prostu czuję, jakby to była moja druga praca, a nie powołanie.
Sam nie wiem, najchętniej bym zapadł w sen zimowy.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz