Ostatnio zrobiłem się niesamowicie marudliwy. Zwykłem to zwalać na szarą pogodę za oknem, ale prawda jest taka, że okresowo po prostu dopada mnie bezsensowność ludzkiej egzystencji pomieszana z nieskończonością wszechświata i nieuchronnym upływem czasu. Takie rozmyślania zawsze mi niszczą humor, ale nie jestem osobą, która potrafi żyć bez zastanawiania się nad tym. Byłby ze mnie niezły filozof, heh.
Moja Pani też jest trochę jak filozof - a dokładniej jak Nietzsche. Pani nakazała wziąć się w garść, ruszyć zad i przestać jęczeć. Heh, żeby to mój mózg umiał tyko robić...
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz