Chyba najsłynniejszy program ze wszystkich. Bardzo popularny w świecie kompletnej dominacji wirtualnej. Otóż teamviewer, przy odpowiednich ustawieniach, pozwala z komputerem uległego zrobić...wszystko. Oczywiście najpierw musi sam wręczyć stronie dominującej władzę do ręki, ale jak już na to zezwoli, to można na komputerze powyczyniać takie rzeczy, że bez zgody to będzie mógł go tylko włączyć i wyłączyć...Przez przycisk na obudowie, nie inaczej.
W waniliowym świecie TV używają ludzie z supportu technicznego - mogą się podłączyć (za zgodą) do czyjegoś komputera i wtedy de facto przy nim "siedzą". Widzą pulpit danej osoby, mogą poruszać kursorem...Jeżeli jednak dać totalną władzę komuś, to w zasadzie nasz komputer przestaje być nasz.
Konkretnie. Co można zrobić w przypadku pełnej kontroli?
- w dowolnym momencie podglądać pulpit, przejąć kursor, pozamykać aplikacje, otworzyć inne...Właściwie wszystko tak, jakby ktoś nas wysadził z krzesła i usiadł przy komputerze.
- ustalić godziny używania komputera. Gdy się wyczerpią - z komputera już nie skorzystamy dziś.
- blokować dostęp do internetu, ograniczać możliwość korzystania z niego, w zasadzie wszystko co aplikacja opisana w poprzednim wpisie
- monitorować wszystko co się dzieje na komputerze, w sposób niezauważalny sprawdzać obraz z kamerki
- ograniczać dostęp do zasobów systemu, zmieniać hasło użytkownikowi, usuwać/dodawać programy
Zdecydowanie nie jest to opcja dla słabych duchem! Sam bym się chyba nie odważył...
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz