Lipiec to miesiąc wakacyjny i wręcz idealny do zadań w plenerze, Moja Pani bardzo za nimi przepada, więc w najbliższym czasie mogę się spodziewać, że dość często będę stać nago gdzieś po środku pola.
Pamiętam jak to było w zeszłym roku - jeszcze przed rozpoczęciem tego bloga i chyba jeszcze w pierwszym miesiącu służby. Pani kazała mi wsadzić sobie w tyłek pokrzywy i biegać po polu na czworakach jak pies, przy okazji szczekając. Nie muszę chyba pisać jak bardzo ta perspektywa była stresująca? Wybrałem się w polną gęstwinę o brzasku - mokra wysoka trawa, pełno ślimaków, pajęczyn, przeróżnych robaczków, błota...A w tym wszystkim ja, na czworakach, biegam i wariuję po polu. Co tu dużo mówić - moc mojej Pani nie ma sobie równych!
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz