Mój typowy dzień jest zwykle spędzany pod totalnym nadzorem mojej Właścicielki. Zezwolenia na żarcie lub ewentualne wyjścia towarzyskie, uzyskanie dodatkowych przywilejów na pewien czas, listy zakupów, problemy - ze wszystkim uderzam do mojej Pani, która decyduje o moim życiu i wskazuje odpowiednią drogę. Mój dzień jest więc pełen mikrodecyzji, ale pole do manewru mam zwykle małe, bo wiem czego się ode mnie oczekuje.
Jest gorzej, kiedy moja Właścicielka jest niedostępna, z jakiegokolwiek powodu. Wtedy, gdy trzeba podjąć jakąś decyzję, która może się Jej nie spodobać, odczuwam pewną panikę. Jeżeli dokonam złego wyboru, to zapewne odczuję złość Pani, a to jest coś czego naprawdę wolę unikać. Sobota niestety minęła na podejmowaniu paru decyzji bez możliwości konsultacji i teraz zaczynam się bać...
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz