Dzisiaj miałem połączenie dwóch świąt - Dnia matki oraz Bożego Ciała. Ponieważ jestem w zasadzie ateistą, podobnie jak moja Pani, to dzień był świętowany nieco inaczej. Moja Bogini zezwoliła mi na podziwianie Swojego Ciała i tym samym święto Bożego/Boskiego Ciała było obchodzone przez monitorem oraz spędzone na dotykaniu się przed zdjęciami Właścicielki.
Cała moja Pani jest perfekcyjna zarówno pod względem psychicznym jak i fizycznym, a nadmierne wpatrywanie się w Jej fotografie grozi nadciśnieniem - ale nie mogłem się powstrzymać. W ramach dalszej adoracji odkurzyłem swoją kolekcję Jej rzeczy i nawdychałem się aromatów Jej bielizny i obuwia. Zapachy już nie są tak mocne, ale wciąż działają. Potem jeszcze uciąłem sobie drzemkę z nosem wtulonym w jeden z moich ulubionych butów Pani.
Czyli ogólnie dzień był bardzo udany!
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz