wtorek, 24 maja 2016

Dzień 240 - Co kto lubi

Ostatnio kręcąc się po necie znalazłem blog jakiegoś kundla z Belgii, który także służy wirtualnie swojej Kobiecie. On również musiał m.in. żreć różne dania z miski, aczkolwiek rzeczy, które go odstraszały były co najmniej...dziwne. Jak np. banany z bitą śmietaną. Kurczę, dla mnie to jest świetne żarcie, ale jego najwyraźniej cofało przy tym, bo nienawidził bananów. A także sera (nawet w pizzy, co jest w ogóle jakąś herezją). Jak widać gusta są różne i dopiero po poznaniu kundla wie się, gdzie uderzyć, by jak najbardziej zabolało.

W tym tygodniu w menu kolacyjnym znalazła się cebula i czosnek, aż dwa z moich "ulubionych" warzyw. Wydaje mi się, że pod względem kulinarnym nie jestem wybredny i zeżrę wszystko co może zeżreć "normalny" człowiek. Nikt raczej cebuli czy cytryny na surowo nie konsumuje, więc nie czuję bym się tutaj wyłamał. Wychodzi więc, że jestem absolutnie wszystkożerny. Może dlatego żłopanie pissu tak mi dobrze szło?

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz