sobota, 23 kwietnia 2016

Dzień 209 - Leśny orgazm

Dzisiaj dołączyłem do grona wszelkiej maści zboczeńców grasujących w parkach. Bo orgazm miał się odbyć właśnie w parku - co prawda zarośniętym, mało uczęszczanym i o godzinach porannych, ale mimo wszystko było to miejsce publiczne. Na szczęście wszystko przebiegło bezproblemowo. Dotarłem do takiego stanu, że erekcji dostawałem w czasie spaceru i ruch wcale jej nie zmniejszał. Chyba nie muszę dodawać, że jak zwykle doszedłem bardzo szybko? Już nawet nie umiem należycie podtrzymywać tego stanu "na krawędzi" - byle tylko dojść, bez względu na wszystko.

I teraz najgorsze - nic mi to nie pomogło. Nawet teraz, po paru godzinach, już siedzę z kolejną erekcją, a myśli dalej krążą wokół Pani. Opróżnienie klejnotów dało mi jakieś pół godziny względnego spokoju, a teraz dalej jestem napalony. Czuję, że Pani będzie bardzo rada z tego stanu, hehe.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz