Nie ma chyba nic mniej oryginalnego niż pisanie o weekendzie w piątkowy wieczór. "Piąteczek, piątunio", uch. No ale jest już sobota, więc chyba mogę.
Piątek jest wstępem do wyjątkowo magicznej soboty, kiedy to kundel ma mieć wolne. Póki co mniejszy nadzór Pani sprawia, że zachowuję się równie rozsądnie co sześciolatek zostawiony sam na sam z wielką kupą słodyczy. Kilka godzin wolności i już się zdążyłem lekko struć żłopiąc nadmiernie alkohol. Zobaczymy co przyniosą kolejne godziny...
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz