Tak się ostatnio zastanawiam nad nierównością płci, głównie tą społeczną. Każda Kobieta, która cieszy się nieco większą swobodą seksualną od razu jest piętnowana i określana wiadomym mianem. Dlaczego tak jest? Dlaczego, gdy Kobieta zadowala partnera oralnie, to od razu kojarzy nam się to z poniżeniem, natomiast gdy facet robi tak Kobiecie, to nie widzimy w tym nic złego? Dlaczego przyjęło się, że Kobieta musi być dystyngowana i cnotliwa, podczas gdy facet może robić co chce?
Niby jest to owoc lat patriarchatu, ale się zastanawiam czy jest pod tym coś jeszcze. Być może świat jest nieco bardziej gotowy na powszechną femdomkrację niż myślimy? W końcu siła tych stereotypów pokazuje, że Kobiety są uważane po prostu za lepsze, bardziej oddalone od pierwotnych instynktów. Służenie facetom ze strony Kobiety jest postrzegane przez społeczeństwo jako niegodne, natomiast facet służący Paniom jest czymś normalnym. Od Kobiet oczekuje się także więcej w sferze moralnej. Jak doliczyć do tego fakt, że Kobiety powoli wygryzają facetów z wyższych stanowisk, wymagających pracy umysłowej...
Kto wie, może jeszcze dożyjemy światowego matriarchatu?
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz