niedziela, 17 stycznia 2016

Dzień 112 - Matematyka poniżenia

Tytuł może kontrowersyjny, ale naprawdę tak uważam. Kochający Kobietę mężczyzna jest gotowy do poniżenia, by zapewnić Jej zadowolenie - diabeł jednak tkwi w szczegółach. Po prostu każdy człowiek ma inaczej rozłożone parametry - jedni gotowi się poniżyć bardziej, drudzy mniej; jedni cenią zadowolenie Kobiety bardziej, drudzy mniej. Wynik tej matematyki jest zróżnicowany.

Najlepiej będzie podać przykłady.

Przykład 1: Ukochany pierścionek Twojej Kobiety wpadł w kałużę błota. Czy go wyciągniesz?

Stopień poniżenia: Mały, prawdziwy facet przecież brudu się nie boi. Jasne, schylanie się i grzebanie w błocie nie jest powodem do dumy, ale to małe poświęcenie.
Stopień radości: Umiarkowany, Kobieta na pewno to doceni.
Wynik: Ok, schylamy się. Większość facetów nie ma z tym problemu.

Przykład 2: Po dużej kłótni Twoja Kobieta zażądała, byś ją przeprosił w miejscu publicznym. Na kolanach. Zrobisz to?

Stopień poniżenia: Średnio-duży, klęczenie przy wszystkim raczej nie jest czymś, o czym każdym marzy.
Stopień radości: Duży, po takim geście, Kobieta na pewno się rozchmurzy.
Wynik: I tutaj będą już spore rozrzuty. Jedni zrobią to z wahaniem, poświęcą się. W przypadku innych par doszłoby do dalszej kłótni, padłyby wyzwiska.

Przykład 3: Kobieta każe Ci się przebrać za dziwkę i tańczyć. Tylko dlatego, że ma taką ochotę.

Stopień poniżenia: Raczej duży.
Stopień radości: Relatywnie mały, ale na pewno uśmiech się pojawi.
Wynik: Tutaj większość facetów by pękła. Ale garstka osób nawet i to by zrobiła.



I o to właśnie chodzi w byciu uległym. U nas waga najmniejszego zadowolenia Kobiety jest na tyle duża, że potrafi przeważyć nawet naprawdę duże poniżenie. A im mniej jesteśmy skłonni do poświęceń dla drugiej osoby, tym bardziej oddalamy się od uległości (a w zasadzie to nawet od bycia dobrym człowiekiem).



Brak komentarzy:

Prześlij komentarz