I nadszedł dzień, w którym nawet kundel może mówić ludzkim głosem. Za dużo jednak nie gadałem, bo swojego pyska używałem do pochłaniania monstrualnych ilości pierogów. Teraz leżę nażarty i nażłopany do granic możliwości. Ciekaw jestem jak mój organizm zniesie to jutro. Byłoby pewną poetycką sprawiedliwością, gdybym przez swój brak samokontroli w trakcie bardziej swobodnego czasu na służbie , nabawił się jakiegoś bólu brzucha. Pokazałoby to, że bez Pani nie czeka mnie nic dobrego w życiu, hehe.
Na szczęście przed Wigilią ważyłem wystarczająco mało, by sobie pozwolić na tę odrobinę szaleństwa.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz