Tak, tak, to jest moja definitywna życiówka. Odkąd po raz pierwszy odkryłem uroki masturbacji to jeszcze nigdy nie wytrzymałem tyle bez ulżenia sobie w taki czy inny sposób. W piątek minie dokładnie 6 tygodni od ostatniego wytrysku. Nie wiem kiedy będzie mi dane opróżnić klejnoty, to nie zależy już ode mnie.
Mam tutaj pewien dylemat. Coraz bardziej mi się chce dotykać, ale przez cały okres służby nie błagałem Pani o orgazm. I nawet nie dlatego, że kieruję się tu jakąś sztuczną dumą i siedzę z założonymi łapami aż Pani mi zechce udzielić tego przywileju. Po prostu wiem, że moja abstynencja przynosi Jej satysfakcję. A Jej przyjemność zawsze będzie stać ponad moją - proszenie o orgazm byłoby odwróceniem tej sytuacji i jako uległy czuję, że nie powinienem tego robić.
Z drugiej strony - nieco się boję, że organizm może mnie zawieźć. Nie mam pojęcia ile psychicznie bym wytrzymał bez orgazmu, ale świadomość, że robię to dla Pani pozwoliła mi wytrzymać dłużej niż sądziłem. Nie wiem natomiast kiedy moje ciało się podda. Boję się myśleć, co by się stało jakbym wystrzelił w czasie snu. Ostatnio jestem nieźle zmęczony, więc może to blokuje niektóre procesy. Na razie nie jest źle, więc naliczam kolejne dni abstynencji ku chwale mojej Właścicielki!
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz